Śp. ksiądz Michał Poradowski (1913-2003)
W służbie Bogu i Ojczyźnie
Ksiądz Michał Poradowski jako kapelan w II Korpusie gen. Władysława Andersa, 1946 r. 
Fot. arch.


W dniu 16 czerwca, w wieku prawie 90 lat zmarł wybitny kapłan i patriota, ksiądz Michał Poradowski.
Jego bogato urozmaiconym życiorysem można byłoby obdarować kilka osób.
Urodził się 4 września 1913 roku w Niedźwiadach koło Kalisza. W okresie nauki w Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki w Kaliszu udzielał się w harcerstwie i już wtedy zetknął się z ruchem narodowym, wstępując do Młodzieży Wielkiej Polski. Ten fakt związał go na zawsze z ideologią narodową, dając mu solidny fundament w postaci szkoły politycznego myślenia, pasji działania na rzecz własnej społeczności, a jednocześnie już wtedy podjął decyzję o wyborze stanu kapłańskiego. Po ukończeniu gimnazjum w 1931 roku wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku i tam pięć lat później otrzymał święcenia kapłańskie.

Wybitnie zdolny i oczytany, postanowił kontynuować naukę, czując się świetnie w atmosferze pracy naukowej. Wstąpił na Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Niestety, wybuch II wojny światowej w 1939 roku na kilka lat odsunął go od działalności naukowej - ale nie całkiem, kontynuował bowiem studia, choć w ograniczonym zakresie, na tajnych kompletach UW. Równolegle prowadził działalność konspiracyjną. Jego starszy brat Szymon (1909-1983) - doktor biologii, już przed wojną był z ramienia Stronnictwa Narodowego komisarzem Młodzieży Wielkiej Polski.
W okresie okupacji konspiracyjni działacze SN utworzyli kilka organizacji. Jedną z nich była Narodowo-Ludowa Organizacja Wojskowa (NLOW), której współtwórcą był dr Szymon Poradowski ("Szymon", "Piotr"). Ksiądz Michał działał razem z nim.
W 1942 r. na skutek wielu inicjatyw scaleniowych nastąpiły wielkie reorganizacje konspiracyjnych organizacji niepodległościowych. Kilkanaście organizacji o obliczu narodowym (w całości lub częściowo) doprowadziło do utworzenia Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ). Wśród nich była NLOW, która w całości weszła w ich skład, zasilając nową organizację dobrze przygotowaną kadrą działaczy i przede wszystkim bardzo rozbudowanym aparatem propagandowym w postaci konspiracyjnych drukarń, powielarni i kilkunastu dużych redakcji pism ideowo-politycznych.
W NSZ ks. Michał rozwinął swój talent organizacyjny, powierzono mu bowiem organizację służby duszpasterskiej przy dowództwie NSZ. Posługiwał się wówczas pseudonimem "Benedykt". Jego rola polegała na systematycznych szkoleniach dla kapelanów wojskowych i organizacji terenowej służby duszpasterskiej, która istniała w okręgach, powiatach, a także w oddziałach partyzanckich NSZ. Jego największym osiągnięciem było jednak wydawanie konspiracyjnego czasopisma "Lux Mundi" ("Światło Świata"). Pierwszy numer ukazał się w listopadzie 1943 r., ostatni, jaki znamy, pochodzi z lipca 1944 r. Później prawdopodobnie pismo to już się nie ukazywało. Ksiądz Michał Poradowski był redaktorem naczelnym pisma i jednym z głównych autorów zamieszczanych tam materiałów. Nie miało ono odpowiednika w całej polskiej konspiracji, tak przecież bogatej w sferze propagandowo-ideowej.
Była to inicjatywa wydawnicza zrealizowana przy ogromnej pomocy Księży Pallotynów, którzy mieli swój dom koło Warszawy. Tam prawdopodobnie mieściła się też redakcja pisma. Ksiądz "Benedykt" nie mieszkał zresztą w Warszawie, ze względów bezpieczeństwa osiadł w Chylicach.
W artykule wstępnym ("Od Redakcji") - w pierwszym numerze "Lux Mundi" ks. Michał Poradowski pisał: "Budzić więc wśród kapłanów świadomość Boskiego posłannictwa, wskazywać na ducha i formy postaci proroczej kapłana, otwierać ze skarbca wiary najpotężniejsze środki do umoralnienia, uduchowienia i przebóstwienia człowieka, nawiązywać stale do najnowszych zdobyczy psychologii, tak ważnych w organicznie pojmowanym wzroście osobowości, zwracać uwagę na zaniedbane dziedziny życia prywatnego i zbiorowego, potrzebującego rychłego odrodzenia religijno-moralnego - oto cel, jaki wytknęła sobie redakcja tego nowego pisma kapłańskiego.
Całą zaś pracę poświęcamy naszej Matce i Królowej Niebieskiej z prośbą serdeczną, żeby nas dogłębnie przepoiła Swoim duchem apostolskim oraz wychowała nas na wybitnych przywódców, na prawdziwe lux mundi".
W kilku numerach pisma redakcja zamieściła fragmenty dzienniczka młodego dowódcy oddziału partyzanckiego NSZ (jego nazwiska już dziś nie znamy), który poległ w walce. "Pozostała po nim mała, niepozorna książeczka" - napisano w króciutkim wstępie. Warto tu przytoczyć choćby mały fragment z jego zapisków, aby być bliżej myśli naszych poprzedników: "Boże, nie odmawiaj żołnierzowi polskiemu łaski zbawienia. Kto zginie za sprawę polską z naszych współbraci i sprzymierzonych, a nawet ktokolwiek życie kończy na Ziemi Polskiej: oby był zbawiony, spraw to, Jezu!". Oto etyka żołnierza polskiego w konspiracji - modlił się o łaskę Bożą dla swych wrogów, najeźdźców Ojczyzny, podczas najstraszniejszej z wojen.
Okres Powstania Warszawskiego ks. kpt. "Benedykt" spędził w podwarszawskim Boernerowie, odcięty od terenów walk. Co gorsza, spłonęły jego notatki i rękopisy, w tym tekst książki przygotowywanej wówczas do druku "Katolickie Państwo Narodu Polskiego". Zachowały się z niej zaledwie dwa rozdziały. Promieniuje z nich duch wielkiego myśliciela, a wiele zawartych tam myśli nie traci na aktualności, jak choćby ta: "O katolickości Państwa decyduje jego ustrój, a więc zasady, na jakich jest zbudowany i na jakich rzeczywiście trzyma się w życiu. Czy są to zasady katolickie, a więc wzięte z Ewangelii i z jej duchem i myślą przewodnią całkowicie zgodne, czy też jest tylko trochę w Konstytucji i różnych deklaracjach dekoracyjnie wspomniane, podczas gdy ustrój Państwa jest obojętny na naukę Ewangelii". Jakże bardzo pasuje to do naszej obecnej sytuacji i do Konstytucji III RP oraz projektu konstytucji Unii Europejskiej, w której nie ma miejsca nawet na dekoracyjne deklaracje o chrześcijaństwie kształtującym Europę przez wieki.
Po zakończeniu działań wojennych ks. Poradowski przedostał się do Włoch. Wstąpił tam do II Korpusu gen. Władysława Andersa i pełnił służbę jako kapelan wojskowy. Po demobilizacji osiadł we Francji, gdzie za zgodą ordynariusza diecezji włocławskiej ks. bp. Radońskiego poświęcił się dokończeniu studiów. Wkrótce potem, po uzyskaniu trzech doktoratów: z teologii, prawa i socjologii, został skierowany do pracy w Chile jako profesor na katolickich uniwersytetach w Santiago i Valparaiso. Działał aktywnie w duszpasterstwie akademickim oraz wśród nielicznej, ale prężnej Polonii. Był prezesem Związku Polaków, wydawcą pisma "Polak w Chile", ponadto redagował własny kwartalnik "Estudios el comunismo" ("Studia nad komunizmem"). Należał do najwybitniejszych znawców i krytyków marksizmu. Jego prace naukowe ukazywały się po hiszpańsku, portugalsku, angielsku i oczywiście po polsku, ale wyłącznie na emigracji.
W Chile przeżył dramatyczne momenty podczas lewackich rządów Salvatore Allende. Został wówczas całkiem usunięty z uczelni, miał zakaz chodzenia w sutannie czy choćby w koloratce, a na życie zarabiał jako taksówkarz...
Do ukochanej Polski powrócił na stałe dopiero w 1993 roku. Wcześniej bowiem nie było dla niego miejsca w kraju rządzonym przez zbrodniczych komunistów. Osiadł we Wrocławiu, przy rodzinie swego nieżyjącego już brata Szymona.
Należał do licznych towarzystw naukowych, prowadził ożywioną korespondencję w zakresie swych zainteresowań i specjalizacji naukowych z uczonymi z całego świata. Bardzo dużo czytał i pisał, żywo interesował się wydarzeniami w kraju i na świecie. Już podczas pierwszego pobytu w Polsce w 1992 roku po wnikliwych obserwacjach tego, co się dzieje, przepowiadał, że zmiany będą płytkie i powierzchowne, a rany zadane Polakom przez komunizm - bardzo bolesne i niegojące się. Miał rację, choć akurat w tym tak bardzo chciał się mylić.
Leszek Żebrowski